Reklama

Dlaczego dobry fotelik nie zagwarantuje bezpieczeństwa naszemu dziecku? Czy karmienie malucha podczas jazdy jest na pewno dobrym pomysłem i czemu w samochodzie rodzice powinni wyłączyć emocje, a włączyć rozum? Na te oraz inne pytania odpowiada Hubert Wiśniewski, specjalista do spraw fotelików oraz bezpieczeństwa dzieci w aucie. 

Fotelik to nie wszystko

W mediach znajdziemy mnóstwo informacji dotyczących tego, jak wybrać fotelik samochodowy do dziecka. Jednak okazuje się, że ponad 80% Polaków nie umie tego fotelika odpowiednio zamocować. – Często podczas inspekcji widzimy rodziców, którzy moją drogie samochody i dobre foteliki, ale nie umieją np. odpowiednio ich przytwierdzić, co jest kluczowe dla bezpieczeństwa – mówi Hubert Wiśniewski, specjalista ds. bezpieczeństwa dzieci. – Brakuje nam wiedzy na temat tego, jak używać fotelików. Jak montować je we właściwy sposób, w którym miejscu w samochodzie je mocować, a nawet jak zapinać uprząż – dodaje. Okazuje się jednak, że często największym wrogiem bezpieczeństwa dziecka w samochodzie staje się… nasza miłość do niego. Dlatego ruszając w trasę powinniśmy trzymać emocje na wodzy, a włączyć chłodne, logiczne myślenie. 

Tyłem czy przodem?

Przewozić dziecko tyłem czy przodem do kierunku jazdy? To jedno z najczęściej zadawanych przez rodziców pytań. Eksperci są tutaj zgodni. - Zawsze bezpieczniej jest przewozić dziecko tyłem. Nie ma ono jeszcze na tyle wykształconych więzadeł, aby podtrzymywać główkę, a co dopiero, żeby utrzymać ją podczas zderzenia – tłumaczy Hubert Wiśniewski. – Kiedy dziecko jedzie przodem, to podczas zderzenia (przyjmijmy prędkość ok. 50 km/h) przeciążenia na kręgi szyjne dochodzą nawet do 220 kg. Podczas przewożenia dziecka tyłem jest to zaledwie ok. 40-60 kg, ponieważ ten ciężar się rozkłada. Dodatkowo przy wypadku w trakcie jazdy przodem główka składa się do przodu jak scyzoryk. Musimy pamiętać, że dziecko to nie jest taka miniaturka dorosłego człowieka, że w jego przypadku głowa stanowi nawet 25% masy ciała (u dorosłego tylko 6%). Dlaczego rodzice wolą przewozić dziecko przodem? Hubert Wiśniewski wyjaśnia, że w grę wchodzą tu właśnie nasze emocje i błędne przekonania – uważamy, że dziecko będzie źle się czuło nie widząc drogi ani nas, sami też mamy wrażenie, że w ten sposób nie będziemy mogli kontrolować jego poczynań. Tymczasem jadąc tyłem dziecko widzi całą drogę, tylko z drugiej strony (ma nawet znacznie większy zakres widzenia). A dzięki specjalnemu lusterku możemy mieć z nim stały kontakt wzrokowy. 

Jedzenie w podróży? Nie, dziękujemy!

- Kiedy ktoś mnie spyta, czym karmić dziecko w drodze, to powiem, że niczym. Najlepiej dobrymi słowami – mówi Hubert Wiśniewski. Chociaż na rynku znajdziemy foteliki samochodowe z uchwytami na butelki czy kubeczki, to eksperci ostrzegają, że karmienie podczas jazdy oznacza duże ryzyko. W razie potrzeby nie będziemy w stanie szybko pomóc dziecku, a co więcej, stworzymy zagrożenie także dla siebie oraz innych użytkowników drogi. - Bo jeśli dziecko zacznie się krztusić, to normalnym odruchem będzie naciśnięcie na hamulec, szybkie opuszczenie auta i ruszenie mu na pomoc. A jeśli wydarzy się to na autostradzie? O tym wciąż mało się mówi. A przecież ma to także swoją stronę praktyczną. W końcu gdy podamy dziecku picie, to zaraz będzie mu się chciało siusiu… Sami sobie tworzymy problemy! Zawsze polecam podczas dłuższej podróży robienie regularnych, częstych przerw, podczas których odciążymy kręgosłup dziecka, a jednocześnie pozwolimy mu zaspokoić wszystkie jego fizjologiczne potrzeby

Najbezpieczniejsze miejsce w aucie? Nie za kierowcą!

Rodzice nieraz zastanawiają się, gdzie najlepiej będzie umiejscowić fotelik dla dziecka. Po pierwsze – nigdy na przednim siedzeniu (oczywiście pomijamy przypadki, kiedy ze względów technicznych czy innych jest to nieuniknione). Dlaczego? – Z przodu są poduszki powietrzne, które teoretycznie można wyłączyć (choć nie w każdym aucie). Musimy jednak pamiętać, że to tylko elektronika i zawsze coś może pójść nie tak, możemy też zwyczajnie zapomnieć je wyłączyć. Przód samochodu jest też najbardziej narażony podczas zderzenia czołowego, a właśnie takich jest najwięcej. Przednie siedzenie kategorycznie odpada, nie ma sensu ryzykować. To także kwestia naszej mentalności, bo dziecko na foteliku obok na pewno będzie absorbować naszą uwagę i rozpraszać. Jest zakaz zabawy telefonem podczas prowadzenia auta, czemu nie ma zakazu zabawy z dzieckiem? – tłumaczy Hubert Wiśniewski. Częstym błędem jest też przekonanie, że najbezpieczniejsze miejsce znajduje się na siedzeniu za kierowcą.  – Najbezpieczniejsze jest miejsce z tyłu po środku, jednak często nie możemy tam zaczepić fotelika. Wybierajmy więc miejsce po prawej stronie, za siedzeniem pasażera. Znajduje się ono od strony pobocza, możemy w bezpieczny sposób wpinać fotelik, wkładać dziecko itp. Miejsce po lewej stronie wbrew pozorom nie jest bezpieczniejsze – mówi się, że kierowca podczas wypadku „ucieka”, a tak naprawdę niewiele może zrobić. Prawda jest taka, że w Polsce nie jesteśmy szkoleni do jazdy w trudnych warunkach i reagowania w sytuacjach kryzysowych

 

Miejsce mamy? Niekoniecznie koło dziecka

Gdzie najczęściej siada mama, jeśli samochód prowadzi tata lub inny członek rodziny? Oczywiście z tyłu, z dzieckiem. Często nie zapina pasów, bo chce być jak najbliżej, przytulić, nakarmić, zabawić malucha. – Mama po prostu nie myśli o tym, że nie zapinając pasów, w razie wypadku zgniecie dziecko swoją masą – mówi Hubert Wiśniewski. – Warto pamiętać, że nawet jeśli zapniemy pasy, to nie zapniemy w nie np. swojej ręki, która podczas kolizji stanie się „cięższa” nawet kilkadziesiąt razy. Jeśli uderzmy nią dziecko, może go nie zabijemy, ale na pewno poważnie uszkodzimy. Najlepiej więc, jeżeli tylko mamy taką możliwość, samemu siedzieć z przodu, a dziecko zostawić z tyłu. Podkreśla, że takie postępowanie ma jeszcze jeden plus: dziecko będzie przyzwyczajone do „samodzielnego” podróżowania. Kiedy mama będzie zmuszona zawieźć je gdzieś sama, to taka sytuacja nie będzie powodem do niepokoju i płaczu. - Bo co stałoby się, gdyby takie przewożone z tyłu dziecko nie przestawało płakać? Zapewne część mam, kierując się emocjami, przestawiłaby fotelik z maluchem na przednie siedzenie – czyli najniebezpieczniejsze miejsce w aucie. 

- Łatwiej nam złożyć złamaną nogę niż uszkodzone narządy wewnętrzne czy kręgi – taką wypowiedź lekarza usłyszał Hubert Wiśniewski odnośnie przewożenia tyłem dziecka, którego nóżki wystają z fotelika. Chociaż przykład jest nieco brutalny, to daje do myślenia i pokazuje wyraźnie, że kiedy chodzi o bezpieczeństwo w samochodzie, przewagę powinny mieć surowe fakty. A potem bez wyrzutów sumienia możemy dać upust swoim emocjom – po szczęśliwym dotarciu do celu.  

 

Hubert Wiśniewski
Specjalista ds. fotelików samochodowych i bezpieczeństwa dzieci w aucie. Po pobycie w Stanach Zjednoczonych, gdzie ukończył m.in. Business English w Solex Academy and College oraz International Business w Harper College, powrócił do Polski i poświęcił się kwestii bezpieczeństwa dzieci w podróży. Od 5 lat współpracuje z firmami produkującymi foteliki samochodowe. Uczestniczy w szkoleniach personelu w sklepach oraz inspekcjach fotelików przeprowadzanych na terenie całej Polski, prowadzi wykłady na konferencjach i targach branżowych.
Kontakt: hvinyl@live.com, +48 798 662 105